Eksperyment hr. Justyna Wirskiego
Published December 17th, 2007 in UncategorizedNie bez watpliwosci publikuje nieznany dotychczas opis eksperymentu owianego zla slawa hr. Justyna Wirskiego, zwanego czasem de Sadem Nie jest to wlasciwe miejsce, by opisywac dokladnie sposob, jaki zamieszczony nizej fragment dostal sie moje rece, dosc wspomniec, ze hrabia Wirski, bliski przyjaciel mego dziadka, pozostaje obiektem mych naukowych zainteresowan nieprzerwanie od wielu lat. Zainteresowanych czytelnikow odsylam do mych ksiazek jego wizytach domu Chwistkow Witkiewiczow, oraz filozofii przyrody Wirskiego, takze licznych artykulow rozproszonych po czasopismach branzowych. Zla slawa Wirskiego jako rozpustnika dekadenta przeszkadza zwykle docenieniu go jako literata uczonego. Tym czasem ponizszy fragment dostarcza, mam nadzieje, przeslanek do calosciowego potraktowania jego osobowosci. Ta wybitna persona, naznaczona duchem czasow, jakich przyszlo jej dzialac, godzi doskonale wszelkie skrajnosci. Zawiesmy zatem nasze osady etyczne pozwolmy swobodnie dzialac hipnotycznej magii warszawskiego de Sada Aureliusz Arecki
Wroclaw, 1993
Prasa codzienna rozpisywala sie juz obszernie na temat oslawionych mych niejednych szczegolach przescigajac, przyznac musze, znacznie wlasna ma inwencje. Rowniez bywalcy salonow, nie bez perwersyjnej przyjemnosci, oddawali sie chetnie potajemnemu wyolbrzymianiu mych naukowych sukcesow. Czego nie dociekli zyczliwi wyjawialem swoim czasie stosownych publikacjach. Rowniez tym razem, odczekawszy czas jakis dla wlasciwego pozbierania mysli, przedstawic postanowilem wynik pewnego mojego doswiadczenia, aby dostarczone szerszej publicznosci, stac sie moglo obiektem nalezytego namyslu. do rzeczy! jak mawiala podobno caryca Katarzyna, gdy sie ktos sypialni nazbyt przejmowal ceremonialem. Sprawa cala dotyczy kwestii lingwistycznych proby rozwiniecia jezyka erotyki wykorzystaniem, rzec mozna, terapii szokowej. Pomysl sam zrodzil sie podczas mej rozmowy ksieciem F***kim, najlepiej wiec uczynie przytaczajac mozliwie dokladnie najistotniejsze jej watki.
Ksiaze: Drogi moj Justynie, czyz nie jest cala sztuka nasza, juz od czasow starozytnych, wielkim holdem zlozonym czlowiekowi? wraz odkryciem samego siebie, czlowiek dostrzegl takze milosc, bedaca najwyzszym jego natury spelnieniem. Poczatek nowej ery wyznaczac powinna zatem platonska na najwyzszego bogow koronujaca Erosa, czlowieka zas czyniaca rownym bogom.
Ja: Bzdura, moj ksiaze! Chcesz znac miare banicji, na jaka czlowiek sam siebie skazuje swej sztuce? Spojrz tylko, jak jezyk, tak bogaty, gdy idzie opisy zachodow slonca, okazuje sie bezradny, gdy za zadanie postawic mu opis ludzkiej rozkoszy. Nam, pisarzom, pozostaje tylko posluzyc sie jezykiem zastanym: slowami medykow lub ulicznikow. Jak zauwazyl juz ktos celnie: nie ma zadnej przestrzeni tworczej miedzy wagina pizda.
Ksiaze: coz Sade? Czy on nic nie znaczy?
Ja: Moze horyzont wyobrazni poszerzyl sie nieco dzieki jego (myslowym) eksperymentom, granice jezyka pozostaly jednak na swym miejscu, niewzruszonym ostrokolem okalajac zalosne poletko naszej purytanskiej ignorancji. Tymczasem to wlasnie one wyznaczaja przeciez granice naszego swiata, jesli choc odrobine wierzyc zblazowanym milosnikom ksiazek.
Ksiaze: Coz zatem radzisz? Nie wierze, bys jako artysta zamierzal pozostac obojetny na podobna niedoskonalosc warsztatu!
Ja: Wiec gdybym teraz, ad hoc, przygotowac mial antidotum na te wstydliwa bolaczke, zalecilbym pewnoscia terapie szokowa. Lekiem mogloby sie okazac odnalezienie doswiadczenia tak silnie wykraczajacego poza ramy zastanego jezyka, by zdolne bylo wymusic jego rozwoj.
Ksiaze: Interesy kaza mi teraz udac sie do Galicji, powroce jednak za jakis miesiac. Zapraszam cie wtedy do mnie, drogi hrabio, bys przedstawil mi rezultaty swych badan. Tymczasem pozostaje mi sie pozegnac zyczyc ci owocnych poszukiwan.
Natychmiast po wyjezdzie ksiecia zabralem sie do pracy. Nalawszy sobie szklaneczke ginu przemierzalem te powrotem swa oslawiona biblioteke, przegladajac na przemian dziela Sade osiemnastowieczne ryciny. Wreszcie, gdy plany kielkujace mej glowie poczely juz wykraczac poza granice dostepnych mi form jezykowych, zadzwonilem na Stewarta. Szesnastolatek, odnaleziony przeze mnie jako niemowle podczas jednej mych londynskich podrozy, byl powiernikiem najposluszniejszym wykonawca wszystkich mych planow. krotkich slowach wylozylem mu cala rzecz, polecajac przygotowac powoz, nastepnie odwolac wizyty wszystkich mych kochanek, by wzbierajaca zadza tym silniej pobudzala ma wyobraznie.
predzej ta historia! jak mawiala podobno Katarzyna, gdy sie ktory nazbyt niezgrabnie mocowal pludrami. Przygotowanym powozem wypuscilem sie na miasto. Przemierzalem je te powrotem bez wyraznego celu, gdy pewnej chwili wzrok moj spoczal na szarym budynku przyklasztornej szkoly. Wyskoczylem niemal biegu rozkazalem woznicy czekac na mnie przy pobliskim placu. Sam tymczasem smialo wszedlem do srodka, pragnac siostrzyczkom zlozyc sowity datek dowod mego uznania zaliczke za uroczy klejnocik, ktory sie spodziewalem wyniesc ich jubilerskiej pracowni.
Lucyfer deprawator, pan rzadz wszelkich rzeczy widzialnych, dlugo nie kazal mi czekac na swe blogoslawienstwo. Oto wychodzac od przeoryszy ujrzalem na korytarzu kwiatuszek na oko pietnastoletni, urodzie doskonale harmonijnej. (Naraz silniej jeszcze niz dotychczas poczulem zalosna niemoc swego jezyka. Jak opisac to, czego sie pozada, nie oddzielajac tego jednoczesnie na zawsze od siebie, przez uczynienie przedmiotem opozycji do postrzegajacego podmiotu? Jak ogarnac piekno ciala, nie szatkujac go na krwawe strzepki mechaniczna analiza? Sprobujmy na razie metoda nowoczesnego malarstwa, wydobywajac ksztalt rzeczy jako wartosc sama dla siebie Linia rozpoczyna sie gdzies na czubku glowki, gdzie kasztanowe wlosy opadaja ku oczom kosmykach dziewczecej grzywki. Dalej hiperbola zadartego nieco noska, drobne, wilgotnorozowe usta (leciutko rozchylone ledwie dostrzegalna nieciaglosc) nieco wystajacy podbrodek. Szyja zadrzala, gdy przelknela sline (Czyzby czula te linie, ktora wzrok moj wydobywa jej ciala?) Dosc obfite jak na ten wiek piersi subtelna fala la Klimt wydymaja delikatny material sukienki. Leciutko zadarte, dodatkowa wypukloscia miejscu, gdzie unosza sie ku gorze nieskalane meska dlonia plamki sutkow. Krzywa, ktora kresle, niknie dalej falbanach jej stroju, lecz odgaduje ja wyobrazni. Brzuch, niewielkim wglebieniem miejscu, gdzie kiedys calowac ja bede wbrew zdyszanym, urywanym prosbom. Dalej luk gubi sie, przechodzac szukajaca kreske jak sangwina Leonarda. To krotki odcinek lona, ktory reka rysownika przebywa tak wolno, jak to tylko mozliwe, by nie stracic plynnosci konturu. (Czuje wyraznie, jak drzy laskotana dreszczem tego spojrzenia!) Jeszcze kawalek dol zatrzymuje sie na ulamek sekundy, jakby linia, ktora wykreslilem, odczuc mogla rozkosz tego leniwego dotkniecia. Potem ciaglosc rozpada sie ostatecznie, gdy dwie niezalezne kreski faluja subtelnie na kraglosciach jej ud, kolan lydek, by ukazac sie nagle spod sukienki na czubkach drobnych, czerwonych pantofelkow, ledwie musnawszy wczesniej na wpol ukryta ponczoszkach stopke. Koniec. to tylko jeden niezliczonych przekrojow, jakie wykreslic mozna tego cudownego ciala Wiec mialem juz narzedzie swych badan.
Dwa tygodnie zajelo mi zebranie niej wszelkich niezbednych informacji. Nazywala sie Agatka miala pietnascie lat, dokladnie jak to pierwszej chwili podpowiedzial moj wyczulony zmysl Don Juana. Stewartowi polecilem dowiedziec sie niej wszystkiego, co pomoc by moglo uwiedzeniu wkrotce rozpoczalem nia potajemna korespondencje, wykorzystujac tym celu jej milosc do poezji. Przy okazji zauwazylem, ze Stewartowi najwyrazniej takze podobal sie moj doswiadczalny kroliczek, co moglo okazac sie nie bez znaczenia dla przebiegu eksperymentu. Wreszcie nadeszla pora zaproponowac pannie spotkanie. Skusiwszy ja perspektywa rozmowy nowoczesnej poezji zwabilem ja do swego palacu. Starannie sfalszowanym listem od rodzicow uspilem czujnosc siostrzyczek, podajac sie za bawiacego stolicy wuja Agatki. Ostatnie slowo nalezalo jednak do niej samej. Jak poucza nas Goethe, za ludowymi wierzeniami: diabel nigdy nie przestapi progu niezaproszony! dosc filozofii! jak zawolala byc moze kiedys Katarzyna do Woltera.
A wiec byla tu. Posadzilem ja na kanapce naprzeciw siebie. Ubrana byla te sama sukienke, co dniu, gdy ujrzalem ja po raz pierwszy. Podalem jej kieliszek szampana usmiechajac wznioslem toast za piekno wspolna namietnosc wszystkich nas: artystow. Odpowiedziala niesmialym usmiechem upila nieco kieliszka, poczym rozpoczela sie rozmowa sztuce. Sluchalem uprzejmie, jak zachwyca sie oryginalnoscia romantykow, mysli moje byly jednak znacznie blizej. calosci zaprzatalo mnie odtworzenie owej wspanialej krzywej, niczym matematyczna funkcja opisujacej jej cialo. Patrzylem, zauroczony, jak zaaferowana wysuwa lewa stopke do przodu, ukazujac mym oczom kostke, ocieniona delikatna, jedwabna ponczoszka. Jej oczy blyszczaly pelnym zapalu blaskiem, rozchylonych wargach od czasu do czasu przeswiecala rozowa blyskawica kociego jezyczka, gdy oblizywala ust kropelki slodkiego trunku. Gestem spytalem, czy zyczy sobie jeszcze kieliszek.
Pani wolno juz pic szampana, prawda?
Oczywiscie. Jestem juz, koncu, dorosla. Tymczasem Ujejski, jak mowilam kontynuowala, coraz bardziej pochlonieta nieudolnie zrymowanymi banalami.
Amiem twierdzic przerwalem wreszcie Le romantykom daleko do nowatorstwa wobec poezji wspolczesnej. Po czym uzupelniwszy ponownie zawartosc jej kieliszka poszedlem na chwile do biblioteki, by po chwili powrocic niej tomem Baudelaira.
Zna pani francuski? Spytalem.
Oui, Monsegnieur! Odpowiedziala, zasmiawszy sie po raz pierwszy tego wieczora. Moze udalo mi sie nieco ja oswoic, moze to szampan zaczynal juz swe cudowne dzialanie Usiadlem obok niej, ponownie dolewajac szampana budujac miedzy naszymi kolanami most Kwiatow Zla kolekcjonerskim wydaniu in quatro.
Minelo jakies dziesiec minut, gdy zadzwonilem na sluzbe, by przyniesiono kolejna butelke. Agatka oderwala sie na chwile od lektury unioslszy na mnie migdalowe oczy stylu Ingresa pokrecila glowa.
Moze lepiej juz nie Powiedziala, przedluzajac lekko spolgloski. Miala piekny, srebrzysty glos, teraz podkreslony jeszcze slodycza wypitego alkoholu.
Och, niech pani nie bedzie gluptasem! Nie mozna sie przeciez upic butelka szampana, prawda? Takze drugiej nie widze nic groznego.
Ale Po coz wlasciwie pijemy? To proste, pani pozwoli. Dwaj bogowie podzielili miedzy siebie skromne, jalowe ziemie naszego zywota. Eros bog milosci Tanatos bog smierci. Alkohol to jedno niezliczonych miejsc, ktorych przebiega granica. Pijemy, bo jest napojem milosnym, lecz rownej mierze dlatego, ze jest zabojcza trucizna. Uciekamy od smierci, pragnac milosci przedluzyc wlasna egzystencje jednoczesnie pragniemy jej, jak owe obrzydzone przez poetow cmy, zwabione plomieniem nieswiadome, ze gnaja ku wlasnej zgubie.
Powrocilismy wiec do wspolnej lektury, tymczasem Stewart przyniosl kolejna butelke. Tym razem sama chetnie wyciagala kieliszek po kolejne porcje nie minelo wiele czasu, nim dzialanie alkoholu poczelo byc wyraznie widoczne. Coraz czesciej dotykala teraz dlonia slicznej twarzyczki, pocierajac blyszczace, rozbiegane oczka. Czesto smiala sie, mowila zas nie bez trudnosci. (Calkiem bez klopotu przychodzila jej jednak glosna lektura Baudelaira!) Wreszcie poczela machac nozkami, zza poteznego tomu ukazujac mi na przemian to jeden, to drugi trzewiczek. Przysunalem sie nieco, poprawiajac ksiazke nasze kolana stykaly sie teraz pod jej cierpliwa oslona. Zarumienila sie, ale nie zareagowala.
Absynt, to dopiero jest trunek! Powiedzialem, gdysmy skonczyli druga butelke.
Zasmiala sie odpowiedzi, pochylajac do przodu tak, ze dostrzeglem jej kark, trudem powstrzymujac sie, przed zlozeniem na nim pocalunku.
Taki Baudelaire, na przyklad, pijal wylacznie absynt.
Och, ile bym dala, zeby tez moc sprobowac! Powiedziala troche do mnie, troche zas chyba do Baudelaire jej glosie wyraznie znac juz bylo wypity alkohol. Stal sie miekki niespieszny, lenistwo zas jest przyjacielem rzadzy. Zadrzalem pozadania, lecz to jeszcze nie byl wlasciwy moment.
Zadzwonilem na Stewarta, ten zas, bez slowa polecenia mojej strony, zjawil sie po chwili butelka absyntu, wywolujac prawdziwy wybuch entuzjazmu mojej podpitej towarzyszki.
Alez pan jest prawdziwym szaroziejem! Chyba pan to zrobil telepatycznie!
Nastepny kwadrans uplynal nam na raczeniu sie absyntem, sama ceremonia niewatpliwie robila na Agatce wrazenie. Wreszcie, po drugim kolei kieliszku, przeprosila mnie spytala niesmialo toalete. Zawolalem Stewarta. Wstajac kanapy stracila na chwile rownowage zasmiala sie, gdy schwycilem ja talii, oddajac rece troskliwego slugi. przyjemnoscia patrzylem, jak oddala sie chwiejnym krokiem, podtrzymywana przezen pod ramie, delikatny ksztalt jej posladkow kolysze sie lewa na prawo pod zaslona sukni.
Gdy wrocila, po dluzszej chwili, czekalem juz na nia kolejnym kieliszkiem. Pokrecila glowa uniosla dlon rozchwianym gescie, ktory mogl oznaczac wszystko.
Jja Chyba juz jesem troszke pijana Jeszcze jeden pewnoscia nie zaszkodzi.
Chyba nie powinnam wypila, siadajac niepewnie tuz kolo mnie. Patrzylem, jak odchyla glowe do tylu, pozwalajac sufitowi wirowac gdzies wysoko nad soba.
Jako artystka pewnoscia pani zrozumie, jak istotna jest dla mnie kwestia warsztatu. Tymczasem od dluzszego czasu cierpie straszliwie, powodu niedostatecznego zasobu naszego jezyka, jesli idzie sprawy erosa Sssprawy erossa Powtorzyla jak echo, dotykajac dlonia drobnej twarzyczki.
Sadze, ze moglaby mi pani pomoc. Rzeklem odwracajac sie do niej.
Kiedy ja Sprawy erosa zasmiala sie, pochylajac teraz kolei do przodu.
Delikatnie ujalem ja za ramie, unoszac powrotem ku oparciu otomany. Spojrzala na mnie zamglonym wzrokiem. Baudelaire, szampan absynt wyraznie oslabily jej naturalny, dziewczecy opor. Byla teraz delikatna miekka jak glina rekach garncarza. Doskonaly material na arcydzielo. Poglaskalem ja po ramieniu zsunalem sie nizej, glaszczac przez material sukni delikatna, dziewczeca piers.
Nnnie… Dobyl sie gdzies oddali cichutki pomruk. Jej gladka dlon spoczela na mojej, przeczuwajac nadchodzace niebezpieczenstwo. Bylo juz jednak zbyt pozno. Moja lewa dlon coraz wyrazniej wykreslala pionowo luk jej piersi, podczas gdy prawa przesuwala sie od kolana gore, unoszac material sukni odslaniajac drzaca dziewczeca lydke.
Nie Sprobowala raz jeszcze, lecz dotknalem ustami jej ust, przyjmujac siebie rozpaczliwe westchnienie.
Niebylym jednak soba, drogi moj czytelniku, gdybym sie teraz tak po prostu zabral do dziela niemialbym slawy najwiekszego rodzimych dekadentow, gdyby doswiadczenia moje polegaly jedynie na zdobywaniu pijanych panienek przyklasztornych szkol. dopiero bedzie dobre! jak mawiala podobno Katarzyna, dochodzac do szczytu rozkoszy.
Nie! Faktycznie! Wykrzyknalem Coz bylby ze mnie za artysta, gdybym sobie nie mial choc odrobiny dobra! Blagam, niech mi pani wybaczy okrutny sposob, jaki splamilem czystosc naszej duchowej dysputy!
Prosze mnie natychmiast kazac odwiezc Jestem skonczonym glupcem! Wyszlochalem wstajac. Natychmiast zawolam Stewarta niech odwiezie pania do siostr. Jestem nic nie wartym smieciem.
Agatka: Ja Niech pani nic nie mowi. Jestem podly. Takich rzeczy sie nie wybacza. Wszystko zniszczylem Ale Prosze nic nie mowic Nie ma slow dosc karzacych, by wyrazic to, na co zasluguje. Nie bedzie juz nigdy wiecej tego, co wytworzylo sie miedzy nami! Tej artystycznej wiezi! Nie bedzie bohemy, komunii dusz. Nie bedzie Baudelaira, absyntu elan vital.
Agatka: Ja zapomne tamtym Poezja zostanie Nie tak sie nie da Prosze siadzmy znow nad Baudelairem Niech pan naleje nam jeszcze po kieliszku Nie moja niegodziwosc na zawsze juz zbrukala czystosc laczacych nas wiezow Prosze Napijmy sie jeszcze. To wszystko takie szalone usiadlem powrotem, ublagany przez piekna Agatke. Patrzylem, jak jej piersi unosza sie opadaja rytm przyspieszonego oddechu, ktory wcale nie zamierzal zwolnic. Odwrotnie nawet kazdym kolejnym wierszem dziewczyna zdawala sie oddychac coraz szybciej, na jej twarzy pojawily sie rumience. Znow zetknelismy sie kolanami, tym razem jednak to ona przysunela sie do mnie.
Mmoze jesze kieliszek? Spytala po kilku kolejnych stronach.
Potem sama dolala nam po kolejnym.
Jesem juz zupelnie pijana. Oswiadczyla wreszcie. Pijaniutka. Pijaniusienka! Jutro pewnie nie bede nic pamietac prawda? Niech mnie pan ratuje, zebym nie zrobila czegos glupiego glupiutkiego czym zsunela Baudelaira na podloge poczela przygladac mi sie badawczo.
Masz cztery oszy Znaczy ojej ma pan Jak pieknie smiala sie, ukazujac rzedy rownych zabkow oblizujac sie co jakis czas slicznym, rozowym jezyczkiem. Ale ja pozostawalem obojetny.
Zatancze dla pana. Zgoda?
Czy mam poslac po muzykow?
Nie czsszeba moge tak bez muzyki czym wstala poczela kolysac sie przede mna, niczym Sara Duncan swych ekstatycznych monodramach. Uniosla rece wysoko nad glowe splotla je, zawisajac na chwile bezruchu. Pozniej, niczym morska roslina pieszczona cieplym pradem, poczela delikatnie kolysac poczatku samymi wzniesionymi dlonmi, pozniej ramionami, wreszcie calym cialem. Prawa reke trzymajac wciaz wzniesiona, siegnela lewa po stojacy na stole dzban woda i, jakby potwierdzajac me marynistyczne skojarzenie, poczela gory wylewac na siebie jego zawartosc. Cieniutki material sukni jednej chwili przywarl do dziewczecego ciala, odkrywajac dwie zadarte piersi ze sterczacymi niczym srodki puklerzy sutkami. Tymczasem woda sciekala coraz nizej, powtarzajac zakreslona niegdys przeze mnie linie. Odslonila juz plaski brzuch pepek, docierajac wreszcie dalej, gdzie wydobyla spod sukni delikatne ksztalty bielizny. Tymczasem Agatka, kolyszac biodrami tuz przed mymi oczyma, poczela unosic faldy swej sukni, odslaniajac nogi niemal do kolan. moja Salome! pomyslalem. jednak pragniesz mej glowy na tacy? ona zblizala sie coraz bardziej widzac, ze pozostaje nieporuszony jej tancem, usiadla wreszcie okrakiem na moich kolanach, pozwalajac dziewczecemu lonu znalezc sie twarza twarz ze swym przeznaczeniem. Zarzucila mi rece na szyje poczela delikatnie dotykac swymi ustami moich. Poczulem lodowate zimno, gdy piersi tej topielicy przywarly do mego torsu. Agatka calowala mnie dalej, az pewnym momencie poczulem, jak jej jezyczek, na pozor tak slaby, sila rozchyla me usta, by wkrasc sie do srodka spotkac moim. Poczulem smak szampana absyntu, gdy pijana dziewczyna czubkiem swego jezyka kreslila skomplikowane elipsy wokol mego, kolyszac sie wciaz, tym razem jednak do przodu do tylu.
Agatka zamruczala cicho poczela rozpinac moja koszule. Jej jezyczek tymczasem, jakby zyjac wlasnym zyciem, wsuwal sie wysuwal moich ust.
Jesem pijana chce, zebys mie gwalcil! Powtarzala ze zmruzonymi oczyma. Aciagnela ze mnie koszule delikatnymi palcami poczela gladzic moje sutki.
Napijmy sie jesze Gwalc mnie! Gwalc mnie!
Unioslem ja delikatnie polozylem na stole, by posladki znajdowaly sie nieco za jego krawedzia. Delikatne stopki zaledwie czubkami palcy dotykaly podlogi. Zajeczala cicho, gdy unosilem suknie, cal po calu odslaniajac piekne, otulone jedwabiem nogi. Dotarlszy do wysokosci kolan zatrzymalem sie czekalem, az zajeczy znowu, proszac, bym dluzej nie zwlekal. Odslanialem wiec dalej te kurtyne, mysl moja zaprzatnal jednak rzeczywisty cel mych poczynan. kurtyne Jeszcze nie dotarlem do ciala, juz daje sie we znaki rozpaczliwa ograniczonosc jezyka. Metafora teatru. Najpierw kurtyne potem rozegra sie spektakl Lenujace. Calkowite oddzielenie czlowieka od rozkoszy. Przedmiotu od podmiotu. Czy jest ogole szansa, bym wyrwal sie okow jezyka?
Nnie przestawaj Na co szekasz? Mruczala, przyciagajac mnie ku sobie.
Unioslem jej suknie do konca, odslaniajac delikatne, koronkowe majteczki. Obwiodlem je delikatnie opuszkiem palca, czujac, jak drzy pod mym dotykiem spojrzeniem. Wreszcie pochylilem sie nad nia dotknalem ustami jej ust, jednoczesnie wsuwajac dlon za rozluznione tasiemki gladzac delikatne, aksamitne wloski. Przesuwalem sie niespiesznie (wszak lenistwo jest, jako sie rzeklo, najlepsza przyjaciolka rozpusty) dol tego wyraznie kierujacego trojkata. Jak strzalka wskazywal on miejsce, ktorym nalezalo sie zatrzymac delikatnie potrzec palcem, pozwalajac jednoczesnie jezykowi Agatki wsuwac sie do moich ust. Zawislismy na chwile razem przyjemnym dreszczyku rozkoszy, poczym jednym szarpnieciem sciagnalem majteczki, przez wyprostowane spazmie ekstazy nozki.
Zamiast posiasc ja tam, na stole, wzialem ja jednak na rece przenioslem do lazni. Tam, zlozylem ja, polsiedzaca, wielkiej wannie, ktora poczalem napelniac goraca woda. Mowila cos niewyraznie, lecz uciszylem ja dlugim pocalunkiem. Probowala podniesc sie, obejmujac mnie za szyje, lecz oswobodzilem sie delikatnie tej uroczej niewoli pozostawilem ja kapieli.
Tu stoja wonnosci. Spraw sobie kapiel, ja wroce zaraz, takze odswiezony.
Patrzylem jeszcze chwile, jak zwiewna suknia nasiaka do konca, odslaniajac coraz to nowe wspanialosci, poczym oddalilem sie niespiesznie, odcinajac sie drzwiami od szumu przybierajacej wody.
Zajalem wygodne miejsce sasiednim pomieszczeniu, skad przez specjalnego judasza obserwowac moglem wnetrze lazni. Nie bez satysfakcji patrzylem, jak odurzona afrodyzjakiem absyntem dziewczyna miota sie targana wzrastajaca rzadza. Wreszcie podciagnela kolana, dlonie jej zniknely miedzy nimi, pod powierzchnia przybierajacej wciaz wody. Widzialem, jak zaciska wargi, ktore bieleja, gdy dlonie jej przesuwaja sie pod woda te powrotem, nasladujac ruchy, ktore wykonywalem kilka minut wczesniej. Nienaturalnie rozszerzone zrenice ukryla pod spuszczonymi powiekami kolysala sie coraz szybciej, obficie ochlapujac podloge. Wanna tymczasem przestala sie napelniac jej wygladzona ton odslonila mi delikatne kreski przedramion, drgajace spazmatycznie wsrod faldow przemoczonej sukni. Ofelia! pomyslalem nie bez dumy swej wariacji na temat Millaisa. Agatka tymczasem pojekiwala cicho, palcami obydwu dloni poszukujac rozkoszy, ktorej tak dlugo jej odmawialem. Slyszalem jej swiszczacy oddech, szybki urywany. Ekstatyczne westchniecia mieszaly sie cichymi jekami pluskiem rozchlapywanej na wszystkie strony wody. Nie chcac tracic juz wiecej czasu, przywolalem do siebie Stewarta.
Zajmiesz miejsce tym pomieszczeniu. Masz niego widok zarowno na laznie, jak wszystkie sypialnie. Wez dziennik eksperymentu notuj wszystko, co wyda ci sie godne uwagi. Wykorzystaj tez swoj talent do rysunku nie pomijaj zadnych detali.
Ja Nie moge Zajaknal sie Steward, po raz pierwszy swym zyciu poddajac watpliwosc me rozkazy. ironio! jak mawiala podobno Katarzyna, gdy jej sie nie udalo dojsc pierwszej. Nie wiedzial, ze jego opor jest rzeczywistosci najdoskonalszym mej woli wypelnieniem. Przeznaczeniem Stewarta, juz od narodzin brudnych smietniskach Albionu, bylo bowiem czynic zadosc mej woli. Byl czescia mego losu zycia, ktorego sam uczynilem sie kowalem. swa wole! oto byla moja maksyma moje przeznaczenie, wole swego pana bylo zas sekretnym imieniem Stewarta.
Mozesz uczynisz to. Rzeklem surowo, wychodzac przekrecilem klucz, wiezac tym samym sluge klatce widokiem na niedostepne mu rozkosze.
Gdy powrocilem do lazni Agatka wypelniala ja juz calkiem glosnym jekiem. Przez dluzsza chwile nie zauwazyla mej obecnosci, probujac bezskutecznie doprowadzic swe cialo do najwyzszej rozkoszy. Wreszcie, zorientowawszy sie nagle sytuacji, przerwala nagle przerazona wbila we mnie swe dziewczece oczy.
Jja Nie wiem zupelnie, so sie ze mna zieje Wyjeczala zrywajac sie gwaltownie. Ociekajaca woda tkanina przywarla do jej ciala, czyniac ja nieskonczenie bardziej ponetna, nizby sie mogla wydac naga. Na plecach poczulem jednoczesnie palacy wzrok Stewarta, smiertelnie, jak mniemalem, Agatce zakochanego. Tak, zawieszony miedzy dwoma zywiolami mlodosci, poczulem sie wreszcie gotow do dopelnienia swego szatanskiego dziela. Niespiesznie rozebralem sie wszedlem do wanny, stajac naprzeciw zaslaniajacej twarz dziewczyny. Jej mokre wlosy dlugimi falami opadaly az na odsloniete piersi. Przyciagnalem ja do siebie zaczalem calowac, pozwalajac tym razem swemu jezykowi badac zakamarki jej ust. Objela mnie za szyje przysunela sie tak, ze wyprezonym czlonkiem dotknalem jej wciaz oslonietego lona. (Czy uda mi sie wyrwac konwencji? Znalezc jezyk nieznany mym poprzednikom?) Calowalem ja dlugo, bladzac dlonmi wzdluz jej bokow zahaczajac piersi posladki. Odsunalem ja nieco ujalem delikatnie opiete materia cycuszki, opuszkami kciukow zakreslajac kola wokol wyprezonych sutkow. Moj jezyk nie przestawal piescic jej jezyka, ktorym splatal sie coraz to nowych konfiguracjach. (Och, jakiez to wszystko banaly!) Potem przyciagnalem ja znow ku sobie. Powierzchnia dloni zsuwalem sie coraz nizej, by wreszcie prawa reka objac ja talii, lewa polozyc na napietym posladku. Przesuwajac ja leniwie dol ku sobie, zmusilem ja do uniesienia kolana oparcia go na moim biodrze. Calowalem ja tak przez chwile, stojaca na jednej nodze, calym ciezarem napierajaca na moj spragniony pieszczot czlonek. Lewa reka bladzila po odslonietym udzie posladku. Jej dlonie dotykaly mojej twarzy przyciagaly ja ku sobie, jakby szukala pocalunku jeszcze doskonalej spajajacego dwa wciaz obce sobie ciala. Wreszcie szybkim ruchem wlozylem druga reke pod jej prawy posladek unioslem dziewczyne do gory, pozwalajac obydwu drobnym nozkom zawinac sie wokol moich bioder. tej pozycji przyparlszy ja do wylozonej praska, recznie malowana glazura sciany poczalem calowac ja coraz szybciej namietniej. Czulem, jak coraz bardziej rozpala sie mych dloniach, ze swistem wciagajac kolejne hausty powietrza. Co jakis czas rozchylonych warg wydobywal sie cichy jek.
Potem, najdelikatniej jak to mozliwe, opuscilem jej stopy na dno wanny unioslszy dziewczece raczki sciagnalem przez glowe przemoczona niepotrzebna juz sukienke. Polozylismy sie naprzeciw siebie po raz pierwszy poczulem, ze moja wielka wanna okazac sie moze zbyt ciasna. Ugieta nozka Agatki spoczela na mym udzie, jej usta chciwie odszukaly moje. Zwarci pocalunku tuz nad powierzchnia wody glaskalismy swe rozgrzane ciala. Wsunalem dlon miedzy jej uda gladzac je dlugo patrzylem rozkosza, jak sie niecierpliwi. Wreszcie, gdy wsunalem mokre palce do jej srodka, drzaca dziewczeca dlonia odnalazla pod woda moj czlonek. Ujawszy go niepewnie poczela poruszac te powrotem, przyspieszajacym, hipnotycznym rytmem probujac zmusic mnie, bym rozwinal swe leniwe pieszczoty. Ja tymczasem, niewzruszony, zakreslalem leniwe okregi tuz przy wejsciu, ktore chciala mnie zwabic.
Dotykalismy sie tak, poki nie poczela zdradzac objawow zblizajacej sie rozkoszy. Wtedy przerwalem nagle nieprzejednany pocalunkami prosbami wstalem wziawszy ja na rece wynioslem wanny. Pchnalem drzwi barkiem wstapilem do purpurowej sypialni. Agatka tymczasem wciaz prosila mnie mruczacym, pijanym glosem obsypywala slodkimi pocalunkami. Polozylem ja przed soba na lozu. Patrzylem chwile, jak lezy naga drzaca od przepajajacych ja zadzy. Odwrocilem sie poslalem Stewartowi ukradkowe spojrzenie. Ukryty za niewzruszona twarza secesyjnego portretu musial patrzec, jak swym dotykiem kalam to tak drogie mu stworzenie. Wybacz mi, wierny slugo. Maz nigdy nie dostapi rozkoszy, ktora dana jest kochankowi. Brac swoje nigdy nie jest tak przyjemnie, jak spozywac zakazany owoc kradzionego.
Agatka rozchylila okryte przemoczonymi ponczoszkami nozki, wysoko podciagnela kolana, ukazujac mi wyraznie najwspanialsze czesci swego mokrego pachnacego ciala. Powoli pochylilem sie nad nia. Zatrzymalem sie jeszcze na chwile, by tak dlugo, jak to tylko mozliwe, rozkoszowac sie odmalowanym jej oczach pozadaniem, po czym jednym szybkim ruchem wsunalem sie nia. rozchylonych warg wykradlo sie przeciagle, jekliwe westchnienie. Wziela gleboki wdech zamarla na chwile, do zludzenia przypominajac teatralnego aktora odgrywajacego smierc ranionego Mercutio. Westchnela jeszcze kilka razy zatrzymalismy sie oboje, przycisnieci do siebie wstrzymujacy oddech.
Potem pozwolilem zadzy prowadzic sie dalej. Wchodzilem nia gleboko, pozwalajac, by drapala me plecy wydawala okrzyki. Czulem, jak wypreza pode mna swe dziewczece lono, pragnac harmonijnymi drganiami powiekszyc jeszcze obezwladniajaca rozkosz. Wila sie, przygnieciona mym cialem, obejmowala rekami moje posladki przyciagala ku sobie, wciaz nie mogac zaspokoic swej rzadzy. Alkohol sprawil, ze puscily wszelkie hamulce. Naprezone nogi na przemian to opadaly, to oplataly mnie uscisku.
Przerwalem usiadlem na krawedzi loza, sadzajac ja okrakiem na swoich kolanach. Schwyciwszy ja smuklej talii poczalem unosic do gory opuszczac, jednoczesnie wpijajac sie ustami jej nabrzmiale wargi. Szybko podchwycila ten ruch odkryla niezwykla rozkosz niespiesznej uczty. Leniwie unosila sie opadala, pozwalajac swemu cialu dokladnie wyczuc ksztalt poruszajacego sie nim przedmiotu. Przenioslem rece na jej wciaz mokre piersi ujawszy je od spodu poczalem nieco przyspieszac jej ruchy. Jeczala teraz kazdym opadnieciem, urywane hausty powietrza wykradala pokoju glosnym szelestem.
Ojej oj ojej Poczela powtarzac, ja unosilem ja opuszczalem rytmie wzbierajacych przyplywow rozkoszy.
Jej drobna glowka, uwolniona od pocalunkow, opadla bezwladnie do tylu, odslaniajac mym ustom biala szyje, na ktorej kazdym ekstatycznym przelknieciem sliny przesuwal sie wzgorek krtani. Poczulem, ze jednoczesnie obojgu nam poczyna sie robic bardzo dobrze. Jej oczy calkiem juz pokryly sie mgla, rozchylonych przeciaglym oddechu warg wysunal sie ten uroczy jezyczek. Zaczela drzec cala, wyprezajac sie odchylajac do tylu. Nadchodzilo spelnienie. Potezny spazm targnal mymi trzewiami, gdy Agatka, przeciaglym jekiem, uniosla sie wysoko, pozwalajac niemal wysunac sie memu czlonkowi zawisla, drzac rozkoszy przyjmujac siebie pierwszy hold meskiego pozadania.
Jak szmaciana kukielka zwisla potem bezwladnie, obejmujac mnie za szyje pozwalajac alkoholowi odebrac nalezne mu resztki przytomnosci umyslu. Troskliwie ulozylem ja na miekkim materacu okrylem pledem.
Sam zas wyszedlem niespiesznie do lazni poczalem napelniac druga wanne. zle. Pomyslalem. Stracilem dwa tygodnie danego mi przez ksiecia czasu ani krok nie posunalem sie swych badaniach. Wyglada na to, ze zapowiedziana terapia szokowa wymagac bedzie znacznie powazniejszych srodkow to juz material na inna historie jak mawiala wedlug historykow caryca Katarzyna, kiedy jej przedstawiano przystojnego dworzanina.
Swoja droga ciekawe, co tez wydobyc sie uda notatek Stewarta
No Comments to “Eksperyment hr. Justyna Wirskiego”
Please Wait
Leave a Reply